poniedziałek, 22 czerwca 2015

To jest miś na skalę naszych możliwości.


"Ty wiesz co my robimy tym misiem? My otwieramy oczy niedowiarkom! Patrzcie - mówimy - to jest nasze, przez nas wykonane i to nie jest nasze ostatnie słowo!"

Intensywny weekend  o smaku śmietankowego ciasta z truskawkami. Dużo kotów i jeszcze więcej dzieci, chociaż jak przeglądam zdjęcia, to okazuje się, ze koty były trzy, a dziecko tylko jedno.

Misia, widocznego na zdjęciu powyżej, uszyłam dla Antka - synka mojej siostry. Wprawdzie pluszak nie jest czerwonym autobusem ani Spidermanem, ale o dziwo przypadł Małemu do gustu. Chociaż muszę przyznać, że dosyć szybko przegrał nierówną walkę z konewką - bo czy jest coś wspanialszego, niż możliwość polewania wodą kwiatków, kamyków i swoich spodni? Z akcentem na spodnie, oczywiście. Otóż najwyraźniej nie ma, bo Antek co chwila przybiegał z bojowym okrzykiem "jesce woda, plosiem!" i za żadne skarby świata nie dał sobie wmówić, że nastąpił nagły atak suszy. 

Poniżej kilka zdjęć z weekendowego wypadu w moje rodzinne strony - część kociego stada moich rodziców i trochę zielska z ich absurdalnie niesamowitej działki. 

P.S. Dzisiaj ze zdziwieniem i niemniejszą radością zarejestrowałam, że na facebookowym profilu Projektu Penelopa przekręciła się magiczna liczba 100 lajków. Fajnie, że jesteście :)


3 komentarze:

  1. Miś jest boski, ale najbardziej ujmują mnie Twoje zdjęcia i sposób w jaki opowiadasz historię każdego z kolejnych dzieł.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jaki słodki miś! I taki duży! W sensie to prawdziwa maskotka, nie jakaś miniaturka! :D Boski... A to zdjęcie, na którym młody przytula się do niego... Ach... :} Sama słodycz! ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Miś arcydzieło, nie mogę oderwać oczu od niego, śliczności. Ma "duszę". Z dużą przyjemnością poczytałam sobie opowieści pod "dziełami". Nie mam bloga, nie ma mnie na feysie, dlatego anonimowy. Pozdrawiam rodzinkę Marta z Krakowa:)

    OdpowiedzUsuń