niedziela, 24 czerwca 2012

Pikselowy zawrót głowy

Od dłuższego czas przymierzałam się do tej techniki, ale jak do tej pory na dobrych chęciach (jak z większością moich projektów) się kończyło. Jednak po dwóch ostatnich bardzo późnych wieczorach spędzonych na składaniu koralików żałuję, że nie zabrałam się za to dużo wcześniej - to fantastyczna zabawa! Poniżej jej efekt - pikselowe broszki. 


Jak widać na powyższym zdjęciu spektrum mojego zainteresowania w tym temacie nie jest zbyt szerokie ;) W najbliższych planach cała menażeria z Pac-Mana, Super Mario i  Angry Birds, do tego w głowie kołacze mi się kilka projektów - jak tylko uda mi się zdobyć koraliki w szerszej palecie kolorów, to w pierwszej kolejności zabieram się za Gwiezdne Wojny.  Naprawdę wciągająca zabawa! :)

poniedziałek, 4 czerwca 2012

WDPD in spe gotuje

I niestety nie mam na myśli GoTowania (chociaż dzisiaj ostatni odcinek drugiego sezonu Gry o Tron), a  kuchenne eksperymenty. Tym razem padło na planowane od jakiegoś czasu bułeczki z masłem ziołowym i nieplanowany ser. Ba! Ser z mleka od prawdziwej zakopiańskiej krowy (albo kozy - miastowe podniebienia komisji testującej nie podołały zadaniu rozróżnienia, w której butelce jest jakie mleko). 

Jak niektórzy zapewne wiedzą, cierpliwość zajmuje u mnie zaszczytne wysokie miejsce, zaraz za gorącym uwielbieniem kminku i euforycznym podejściem do wczesnego wstawania. Także zamiast czekać, aż mleko się zsiądzie samo z siebie, trochę mu pomogłam sokiem z cytryny - w efekcie ser wyszedł nieco słodki, co akurat dla mnie jest zaletą.  Następne podejście - ser podpuszczkowy, ahoj przygodo!

 
Co do planowanych bułeczek - ich wykonanie okazało się banalne, a skoro wyszły mi, to wyjdą każdemu. Wprawdzie nie obyło się bez drobnego incydentu, ale czym jest jeden bąbel od poparzenia, kiedy jest się Chodzącym Obszarem Katastrofy? Otóż jest sukcesem i zdecydowaną poprawą na polu bezpieczeństwa w kuchni. Przepis na bułeczki dostałam od niezawodnej AniK i niniejszym się nim dzielę.

Do ciast potrzebne będą:
  • 2 czubate szklanki mąki pszennej (ok. 400 g),
  • półtora łyżki stołowej cukru,
  • pół łyżeczki soli,
  • 1 łyżeczka drożdży suchych (4 g) lub 8 g drożdży świeżych,
  • szklanka (250 ml) mleka,
  • łyżka stołowa masła (roztopionego)
Do nadzienia:
  • 2 łyżki masła,
  • czosnek (ja dałam 3 ząbki),
  • zioła (według uznania - ja użyłam mieszanki prowansalskiej).
Plus jeszcze roztrzepane jajko do posmarowania bułeczek.

Z podanych składników zagniatamy ciasto i odstawiamy w ciepłe miejsce na ok 1,5h do wyrośnięcia. Następnie ciasto dzielimy i formujemy z niego niezbyt duże kulki (bułeczki jeszcze trochę w piekarniku urosną). Kulki nieco spłaszczamy i nacinamy na krzyż, smarujemy jajkiem i nadziewamy masłem utartym z czosnkiem i ziołami. Następnie wkładamy do piekarnika i pieczemy w temperaturze 180 stopni przez ok. 15-20 minut - aż się zarumienią. Nie muszę chyba dodawać, że najlepiej smakują na ciepło :)