środa, 7 sierpnia 2013

Rudy ojciec, rudy dziadek...

...rudy ogon to mój spadek - tak pisał o lisie Jan Brzechwa i ten właśnie wierszyk dźwięczał mi w uszach, kiedy lisie broszki powstawały. Ufilcowałam je z myślą o wyczekiwaniej z utęsknieniem jesieni - już nie mogę się doczekać, kiedy liście zmienią barwy i termometry będą pokazywały przynajmniej15 stopni mniej.




Znano różne w świecie lisy:

Był więc lis Ancymon Łysy;
Pospolity lisek rudy,
Pełen sprytu i obłudy;
Lis niebieski - wielka sknera;
Zezowaty lis - przechera;
Czarny lisek ogoniasty;
Lis Patrycy Jedenasty;
Srebrny lis niezwykle szczwany;
Lis Mikita spod Oszmiany;
Lis Telesfor farbowany,
Niebezpieczny i zawzięty;
Lis Wincenty, lis Walenty,
Lecz nie było w świecie lisa
Ponad lisa Witalisa.
Jan Brzechwa - Szelmostwa Lisa Witalisa
 



A na koniec trochę słodkości - w zeszłym tygodniu po raz pierwszy upiekłam babeczki z ciasta Red Velvet (ze specjalną dedykacją dla  Mistrza Podziemi - idealnie pasowały do masakry, jaką nam ostatnio zgotowałeś) i na pewno wrócę jeszcze do tego przepisu. Wprawdzie jak dla mnie wyszły odrobinę zbyt słodkie, ale masa z serka mascarpone i bitej śmietany dobrze tę słodycz równoważyła.



czwartek, 1 sierpnia 2013

Kocie sprawki

W związku z tym, że koty są na wakacjach u Rodziców, mogę sobie pozwolić na większą swobodę twórczą w kwestii filcowania. I tak salon, ku zgryzocie Męża, zaścielony jest motkami czesanki oraz na wpół skończonymi projektami. Oczywiście wspomniana swoboda nie wpływa na to, że mimo wszysto brakuje mi  Dedukcji i Małej i już wypatruję dnia, kiedy skończymy około weekendowe wojaże i przywiozę koty z powrotem.
Korzystając z okazji, chciałabym przyłączyć się do apelu, który co jakiś czas pojawia się w mediach – chodzi o akcję Nie kupuj, adoptuj. Jeśli myślicie o tym, żeby zaopiekować się psem lub kotem, to rozważcie proszę przygarnięcie go ze schroniska lub skontaktujcie się z jedną z fundacji, która zajmuje się szukaniem domów dla bezdomnych zwierząt. Jeśli jednak nie macie warunków, aby wziąć do siebie zwierzaka, pamiętajcie proszę, że jest wiele sposobów na to, by poprawić ich los – od wolontariatu, przez wsparcie finansowe, po reagowanie, kiedy widzimy, że dzieje się coś niedobrego. Ostatnia fala upałów dała się wszystkim mocno we znaki kiedy jest taka możliwość, warto zostawiać dla bezdomnych zwierząt miski z wodą. Reagujmy też, kiedy widzimy zamkniętego w samochodzie psa – rozgrzane auto błyskawicznie zamienia się w piekarnik, a zwierzę zostawione w środku po prostu cierpi.
Starszą kotkę, czyli Dedukcję, przygarnęliśmy z fundacji Zwierzęta Krakowa –regularnie pojawiają się ze swoimi podopiecznymi w Centrum Handlowym M1 (Kraków, Al. Pokoju 67) przed sklepem zoologicznym NATURA. Można z fundacji przygarnąć zarówno kociaki, jak i dorosłe koty – wszelkiej maści i koloru.
Młodszą kotkę – Małą, która miała być Destrukcją, ale jakoś nikt o tym nie pamięta – znaleźliśmy na naszym nowym osiedlu. Było to miesiąc przed planowaną przeprowadzką, zaraz po odebraniu kluczy. Z zadowoleniem rozglądaliśmy się po okolicy, podziwiając pięknie urządzone ogródki i balkony sąsiadów, kiedy naszą uwagę przykuły dwa małe kotki. Na pierwszy rzut wyglądały uroczo, szczególnie ten mniejszy, który wyraźnie prowadzony przez kolegę, nieporadnie próbował wspiąć się na krawężnik, a następnie na balkon, na którym stała miska z wodą. Kiedy podeszliśmy bliżej, okazało się, że ten większy wygląda na zdrowego i odkarmionego, natomiast ten mniejszy to obraz nędzy i rozpaczy. 

Przede wszystkim nic nie widział, bo oczy miał pokryte warstwą ropy. Można było mu policzyć wszystkie kosteczki, a utrzymanie równowagi skutecznie utrudniał mu bardzo wzdęty brzuch. Decyzja zapadła błyskawicznie - P. złapał malca i ruszyliśmy w poszukiwaniu całodobowej przychodni weterynaryjnej. 

U weterynarza Mały okazał się Małą - nieco ponad miesięczną kotką. Według lekarza nie przeżyłaby kolejnych 3 dni, gdyby nie nasza interwencja. Koci katar, robaki, niedożywienie i odwodnienie - to wszystko składało się na jej kiepski stan. Po odczyszczeniu oczu i zaaplikowaniu serii zastrzyków, które zniosła ze stoickim spokojem, zabraliśmy znajdkę do domu (ku wielkiemu niezadowoleniu Dedukcji). Otoczona opieką i karmiona regularnie Mała powoli dochodziła do siebie. Pierwsze dni praktycznie przespała, ale jak tylko nabrała sil, by swobodnie się poruszać, momentalnie zaczęła korzystać z kuwety.



Dzisiaj Mała jest bardzo wesołą kotką i patrząc na nią ciężko uwierzyć, że kiedyś była w tak kiepskim stanie. Jest prawdziwą przylepą, lubi mieć domowników w zasięgu wzroku, a z Dedukcją żyją w całkiem niezłej komitywie. I codziennie odpłaca nam bezwarunkową miłością za to, że ją przygarnęliśmy.