wtorek, 30 lipca 2013

Na wyspach Bergamutach

Systematyczność nigdy nie była moją mocną stroną, czteromiesięczna przerwa nie powinna więc nikogo dziwić.  Brak wpisów nie oznacza jednak braku działania – w ciągu ostatnich tygodni udało mi się zrealizować kilka ciekawych projektów, niestety większość z nich nie została uwieczniona. Poniższy twór jest wyjątkiem - rzutem na taśmę udało mi się zrobić kilka zdjęć telefonem mojego szanownego małżonka, chociaz ich jakość niestety pozostawia wiele do życzenia.  

Wielogrzechoryb, czyli wieloryb grzechotka, powstał dla niezwykle utalentowanej przyszłej mamy ( -> klik), u rodziny której mieliśmy przyjemność gościć jakiś czas temu. W jego wnętrzu znajduje się plastikowy pojemniczek wypełniony suszonym ziarnem kukurydzy – daje ona ładny dźwięk, który nie jest tłumiony przez warstwę sfilcowanej wełny.


 
Najblizsze tygodnie upłyną  pod znakiem filcowania - koty zostały wysłane na wakacje do moich rodziców, więc bez obawy mogę rozłożyć się z całym warsztatem. Częstsze aktualizacje wiszą w powietrzu, oby tylko nadchodzące burze nie zgasiły mojego słomianego zapału ;)