piątek, 24 kwietnia 2015

Soft kitty, warm kitty...


Jest duże prawdopodobieństwo, że podczas szperania w Internetach natrafiliście na grafikę przedstawiającą psa ze smutnym wyrazem pyska i podpisem w stylu "Nasrałem ci na buty. Wybacz mi!". Jeśli widzieliście tego mema, to zapewne pamiętacie, co do powiedzenia miał pokazany obok kot o złośliwie zmrużonych oczach (dla żyjących pod kamieniem - link).

W tym miejscu muszę zdecydowanie zaprotestować przeciwko tej jawnej kampanii nienawiści. Grafika ta utrwala nieprawdziwy i krzywdzący obraz kotów, jako nieczułych i wyrachowanych zwierząt. Otóż myth busted! - moje koty załatwiają się do butów z przyjaznym wyrazem pyszczka i do tego z czystej sympatii oraz troski, żebym nie chodziła w dawno już niemodnym obuwiu.


Jeśli lubisz szydełkować, robić na drutach czy filcować, a dodatkowo masz tę niewątpliwą przyjemność mieszkać z kotem (kotami), to zapewne ten post cię nie zaskoczy. Rozplątywanie i zwijanie włóczek czy wydzieranie kotom z gardła filcowych kulek to przecież twój chleb powszedni. Ile to razy znajdowałam kota zakopanego w koszyku z wełną, czy sprzątałam wyrzygane kłaczki, które pięknie prezentowały możliwość filcowania kociej sierści z czesanką (mój faworyt to szaroturkusowa kulka wielkości oliwki). O tworzeniu skomplikowanych pułapek "Szeloba Style" nawet nie wspominam, ale możecie zerknąć niżej na zdjęcia.

Niestety zamykanie się w pokoju nie pomaga, sierściuchy miauczą i drapią w drzwi jak opętane. I tutaj z pomocą przychodzą  kulki z kocimiętką (podpatrzone przy okazji jakiegoś kiermaszu na stoisku Ajki i Kaili) - moja tajna broń ostateczna. Suszona kocimiętka w połączeniu z ufilcowaną wełną doprowadza koty do prawdziwego szału uniesień. Jak długo kulka nie wpadnie pod szafę czy lodówkę, tak długo mam je z głowy i mogę spokojnie pracować. Szczerze polecam to rozwiązanie - wykonanie kulki jest dziecinnie proste, a efekty zdecydowanie warte poświęcenia kilkunastu minut. Wczoraj dzięki kulkom udało mi się ruszyć kolejny projekt filcowy - i to bez strat w ludziach czy sprzęcie. Sukces!

A jak Wy sobie radzicie z nadgorliwymi pomocnikami?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz